Po wejściu do domu od razu rzuciłam walizki w kąt i rozsiadłam się na kanapie. Byłam już totalnie wykończona, dopiero co wróciłam z rodzinnego domu po krótkiej wizycie, a już czeka mnie tyle obowiązków. Z racji tego, że jest koniec listopada czyli późny początek mojego pierwszego roku akademickiego mam masę obowiązków do wykonania tuż przed samymi świętami, a co najlepsze od przyszłego tygodnia zwali mi się na głowę jeszcze jeden 'problem', a mianowicie chodzi mi tu o nowego współlokatora. Mój tata postanowił, że jego córka nie może mieszkać w akademiku, więc kupił mi dom, właściwie domek bo nie był on dużych rozmiarów (dwie sypialnie, kuchnia, łazienka, salon) ale wracając do sedna sprawy, zarząd uczelni do której uczęszczam po dość długiej rozmowie z moim ojcem przekonał go do tego, by zgodził się na współdzielenie domu z nowym uczniem, który nie znalazł sobie lokum za względu na jego późniejsze dołączenie do grona studentów. Tak więc od soboty będę mieszkała z zupełnie obcym mi facetem.
-Diana, gdzie jesteś ? Pośpiesz się, czekam na ciebie już od pięciu minut!
-Słucham ?-Dopiero co się obudziłam, a już ktoś na mnie krzyczy i to w dodatku przez telefon.
-Diana Blue czy ty właśnie spałaś ?-Nagle uświadomiłam sobie, dlaczego krótka drzemka w środku dnia była niewskazana. O 18:00 byłam umówiona z Lisą, moją przyjaciółką na łyżwy.
-Och Li, przepraszam Cię, będę za 15, do dobrze 20 minut, cześć-Przerwałam połączenie i starałam się jakoś ogarnąć.
Tak jak założyłam, po 20 minutach znalazłyśmy się już na tafli lodowiska.
-Najchętniej bym Cię udusiła za te twoje spóźnienia. Musiałam na ciebie czekać ponad pół godzinny.
-Oj, nie przesadzaj. Nie moja wina, że uwielbiam spać, poza tym byłam naprawdę zmęczona po podróży, więc należała mi się chwila odpoczynku.
-Ok, ok niech Ci będzie. A teraz opowiadaj czego dowiedziałaś się od rodziców o nowym współlokatorze-Ciekawość Lisy nie zna granic.
-W sumie niczego nowego, oni sami niewiele wiedzą. Zostali poinformowani tylko o tym, że jest to chłopak w moim wieku, i że jest na tym samym kierunku co ja.
-Zazdroszczę Ci, wiesz..To będzie ciekawy tydzień dla Ciebie.
-Wydaje mi się, że nie ma czego. No bo kto, chciałby mieszkać z kompletnie obcą mu osobą?
-Zobaczysz będzie ciekawie.
-No w to akurat nie wątpię.
Zupełnie nie rozumiem tej fascynacji Lisy tą sytuacją, ciekawe co ona by mówiła, gdyby ją coś takiego spotkało.
Czas na lodowisku mijał bardzo szybko, uwielbiam ten sport. Taka zimowa wersja jazdy na rolkach.
Po półtorej godzinie jazdy zdecydowałyśmy, że na dziś wystarczy, a my udamy się na kubek gorącego napoju do pobliskiej kawiarni.
Oczywistym było, że ten dzień nie mógł się tak skończyć. Gdy wychodziłam z płyty lodowiska, ktoś z dużą prędkością przejechał obok mnie i zaczepił o moją nogę, co nie skończyło się zbyt dobrze.
Wylądowałam poza bandami lodowiska i niefortunnie upadłam na nogę.
Na moje nieszczęście Lisa wyszła wcześniej, by oddać łyży do wypożyczalni.
-O mój boże, nic Ci się nie stało ? -Chłopak, przez którego ten mały incydent miał miejsce, po podniesieniu się z lodu podszedł do mnie i próbował mi pomóc-Tak bardzo Cię przepraszam, nie zauważyłem Cię.
-Ok, dobrze daruj już sobie. Tylko proszę Cię, pomóż mi, bo nie mogę wstać.
-Och, tak jasne- Chłopak, ściągnął swoje łyżwy i nie kłopocząc się z założeniem butów starał się mnie podnieść. Niestety jego starania poszły na marne, od razu syknęłam z bólu i miałam kompletne dość-Przepraszam, ale muszę to zrobić. Wytrzymaj jeszcze trochę. Na raz, dwa..trzy-Nieznajomy podniósł mnie i posadził na ławce.
-Poczekaj tu chwilkę-Podszedł do bandy i ręką przywołał jakiegoś chłopaka.
-Niall, stary, zdarzył się mały wypadek, muszę jechać do szpitala, nie pytaj później wszytko Ci opowiem. Powiedz tylko reszcie, że nie wracam z wami.
-Dobrze Styles-Odpowiedział po czym wrócił do jazdy.
Ja w tym czasie próbowałam wzrokiem wyszukać Li, niestety na marne. Ilość ludzi znajdujących się tu dzisiaj znacznie mi to uniemożliwiła.
-Gdzie są twoje rzeczy?-Tym razem chłopak zwrócił się do mnie. Wskazałam właściwą torbę, po którą od razu się udał-Mam nadzieję, że są to twoje łyżwy?-Pokazał na moje stopy.
-Tak-Cicho odpowiedziałam, starając się nie skupiać na bólu, który przechodził przez całą kończynę.
-Ok, w takim razie nie będzie problemu, nie musimy ich przebierać, co tylko by wzmocniło twój ból. . Zabieram Cie o szpitala, trzeba to prześwietlić.
-Co ? Nie, nie nie. Nie trzeba, dam radę dojść do samochodu-Próbowałam wstać z ławeczki, jednak ból który temu towarzyszył był ogromny-Z resztą moja przyjaciółka gdzieś tutaj jest, więc mi pomoże.
Chłopak rozejrzał się po otoczeniu.
-Ja tu nikogo nie widzę. W takim razie automatycznie przystajesz na moją opcję. Tak w ogóle jestem Harry-Podał mi dłoń.
-Diana-odwzajemniłam jego gest.
Niespodziewanie Harry wziął mnie na ręce, na ramie zakładając moją jak i swoją torbę.
-Ymm, nie żeby coś, ale zapomniałeś chyba o swoich butach-Automatycznie spojrzał w dół na swoje stopy.
-Masz racje...-Z garstki par butów wypatrzył swoje, po czym niezgrabnie wsunął je na swoje stopy.
Po krótkiej chwili znaleźliśmy się na ogromnym parkingu, na którym Harry zaczął szukać swojego samochodu. Naszym celem jak się dowiedziałam był czarny Range Rover, którym po kilu minutach znaleźliśmy się w drodze do szpitala.
---------------------------------------------
Tak przed świętami pierwszy rozdział opowiadania. Być może jeszcze w tym tygodniu (wtorek) uda mi się dodać drugi rozdział ale nie obiecuję, ze względu na świąteczny natłok obowiązków. Mam tylko nadzieję, że się wam spodoba xxx :>
niedziela, 21 grudnia 2014
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Fabuła
Nowy rok akademicki
Nieprzewidziany współlokator
Loki
Szmaragdowe oczy
Zakłopotanie
Sprzeczki
Przyjaźń
Coś więcej ?-''Nie to nie dla mnie''
Nieprzewidziany współlokator
Loki
Szmaragdowe oczy
Zakłopotanie
Sprzeczki
Przyjaźń
Coś więcej ?-''Nie to nie dla mnie''
Bohaterowie
Diana Blue 19
Harry Styles 19
Harry Styles 19
I inni:
Zayn Malik
Liam Payne
Louis Tomlinson
Niall Horan
Inni bohaterowie pojawią się w trakcie trwania opowiadania
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)